Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 2 października 2011

Strata...

Dlaczego to tak bardzo boli? Czy ta rana w sercu się kiedyś zagoi? Czy kolejna ciąża i kolejne dziecko pozwolą zapomnieć o tym, które odeszło? Dlaczego tyle miesięcy po stracie nadal czuję przerażającą pustkę w sercu? Czy ona kiedyś zniknie? Czy zawsze już będę się zastanawiała, że teraz Mój Skarb kończyłby prawie dwa miesiące, a potem pół roku? Że teraz pewnie stawiałby pierwsze kroki, albo szedł do szkoły, ale GO NIE MA!!! A co najgorsze już nigdy nie będzie. Nawet nie wiem jakiej płci, był Maluszek, ale czy to jest istotne? Czy istotne jest, czy byłaby to Nina, czy Julian? Czy już do końca życia będę żyć od jednego do drugiego dołka, kiedy to coś mi o Nim przypomni? Jakaś dziewczynka na basenie chlapiąca wodą w tatusia, siostra, która za trzy tygodnie rodzi i użala się nad sobą niemiłosiernie, a może coś jeszcze innego.
A może warto wybrać płeć utraconego dziecka i wybrać mu imię? Może wtedy łatwiej przetrwać tę żałobę. Dlaczego wszyscy wokół mówią nam, gdy jesteśmy smutni, żebyśmy się uśmiechnęli? A może potrzebujemy się czasem posmucić, może to jest właśnie dla nas. Nie tylko dobre emocje są dobre, czasem może warto zajrzeć wgłąb swojej mrocznej strony, by coś dostrzec. Wierzę, że to dziecko zjawiło się w moim sercu i życiu po coś i wypełniło już swoje zadanie na ziemi.