Jestem wesołą mamą dwóch przystojniaków-łobuziaków i żoną pracoholika, a także właścicielką małego domku z ogródkiem, w którym rosną (a jakże) krzaczki lawendy, której zapach i kolor uwielbiam! Kocham też czekoladę w każdej postaci:)
Łączna liczba wyświetleń
czwartek, 21 lipca 2011
Pada...
Cóż to za jesień tego lata. Pada i pada, nosa się nie chce wychylić za drzwi domu. Patrzyłam dziś z moim Młodszym (nie chodzi do przedszkola, bo jest na diecie po zatruciu) na ogród i to co spada z niebios i tłumaczyłam mu skąd się bierze. Pomyślałam, że szkoda by tak po prostu padało. Ubrałam więc kalosze, założyłam kaptur i wyszłam podstawić wiadro pod jedną cieknącą rynnę i konewkę pod drugą, by móc tę wodę wykorzystać później do podlewania. Gdy podeszłam do drzwi balkonowych z zamiarem wejścia do domu, okazało się, że mój synuś złapał za klamkę i skierował ją w dól, czym po prostu zamknął drzwi. Stałam więc na tarasie próbując przekonać mojego trzylatka, by podniósł klamkę i wpuścił mamusię do domku, bo pada okropnie i zimno. Po jakiś 10 minutach udało mi się w końcu wejść do środka. Spodnie miałam mokre, po kurtce spłynęło:) Fajnie mieć takie przygody z dziećmi. One nas tak często zaskakują.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)